Fundacja
Historia i informacje o Fundacji
Przychodnia
Macierzyństwo i Życie
 
Nauka Kościoła
Dokumenty
Naprotechnologia
Lekarze i instruktorzy

Teksty

W sprawie zapłodnienia pozaustrojowego – „in vitro”

12/03/09

Autor: ks. bp Zbigniew Kiernikowski
Źródło: http://blogs.radiopodlasie.pl/bp/?p=234

Przedstawiam kilka myśli, które nie wyczerpują tematu ani nie są głosem fachowca z dziedziny bioetyki czy eksperta w dziedzinie prawa w materii in vitro. Są natomiast refleksją pasterza, który patrzy na ludzkie problemy z perspektywy wiary i w świetle biblijnego, czyli Bożego obrazu człowieka.
Bezpłodność i w konsekwencji bezdzietność są czymś bardzo bolesnym dla osób, które pragną mieć potomstwo. Są czymś bardzo ważnym w ich życiu i dlatego nie można tych spraw ani bagatelizować, ani szukać ich uproszczonych rozwiązań czy wykorzystywać je dla doraźnego interesu lub propagandy. Małżeństwom, które doświadczają tego krzyża należy się właściwa pomoc.

To Kościół ma na uwadze i taką pomoc chce nieść. Nie jest ona tego samego rodzaju, o jakim zazwyczaj się myśli w kontekście proponowanych czasem dzisiaj rozwiązań. Mimo rozpowszechnianych – i w pewnym sensie przez wielu bezkrytycznie przyjmowanych – opinii, że stosowanie zapłodnienia in vitro jest godziwe i dobre, są także racje zdecydowanie temu przeciwne. Nie wszystkie są tej samej wagi i natury. Niemniej ich wymowa jest jasna. Niektóre z tych racji będą przemawiać tylko do wierzących, inne zaś mają charakter uniwersalny. Oto kilka z nich:

1.
Pierwsze zagadnienie to fakt, że przy korzystaniu z tej metody nieuniknione jest zapładnianie wielu komórek jajowych, które następnie się selekcjonuje, wybierając nieliczne, a pozostałe przechowuje i (w konsekwencji) przeznacza do zniszczenia. Fakt, że embrion to już istota ludzka, stanowi poważną rację wskazującą na niedopuszczalność tego rodzaju praktyki. Czy będą kiedyś inne możliwości, pozwalające uniknąć konieczności powodowania powstawania wielu embrionów i ich niszczenia, jest to dzisiaj podobno kwestia otwarta.

2.
Niewątpliwie dla wielu trudniejszą do zrozumienia, jednakże niemniej ważną sprawą jest to, że metoda in vitro łączy się z faktem, iż moment poczęcia dokonuje się poza aktem małżeńskim. Ten fakt jest racją wykluczającą taki sposób zapłodnienia dla tych, którzy przyjmują prawdę o stworzeniu człowieka na obraz i podobieństwo Boga. Człowiek bowiem został stworzony do tworzenia i przeżywania jedności (komunii), która jest właściwym kontekstem przekazywania nowego życia i jednocześnie darem i przywilejem uczestniczenia w stwórczym działaniu Boga. W tej prawdzie zasadzają się podstawowe elementy pojmowania godności osoby i godności w ogóle życia ludzkiego oraz respektowania tej godności w całej rozciągłości, tj. we wszystkich aktach człowieka.

3.
Kolejna sprawa to samo podejście do płodności ludzkiej. Pojawiają się dążenia, a czasem są realizowane próby, swoistej dominacji człowieka nad tym, co otrzymał jako dar. Jednakże to nie człowiek bowiem „tworzy” nowe życie. Często jednak ten człowiek podchodzi do darowanej mu możliwości przekazywania życia jako do czegoś, co mu się bezwzględnie należy i czego chce być panem niezależnym od Stwórcy. Naturalnie, człowiek jest uprawniony i wręcz zobowiązany do tego, by robić wszystko, co możliwe, aby zapobiegać czy zaradzać wszystkim sytuacjom, które w konkretnych przypadkach w jakiś sposób nie pozwalają mu spełnić tego, do czego jest powołany (w tym także rodzicielstwa). W tych działaniach musi jednak respektować granice prawa naturalnego. Dla wierzących postawa wobec możliwości przekazywania życia jest odzwierciedleniem ich relacji do Stwórcy.

4.
Trzeba też mieć na uwadze samo podejście do dzietności i do pragnienia posiadania. Takie pragnienie dziecka może czasem być przejawem potrzeby i chęci posiadania dziecka dla siebie. Zostaje w takim przypadku jakby w pewnej mierze zakwestionowana godność osoby dziecka, a pojawia się jakieś uprzedmiotowienie tego dziecka. Z takim pojmowaniem dzietności wiąże się także kwestia korzystania z możliwości selekcji, by zaspokoić swoje określone oczekiwania w stosunku do dziecka, które ma się narodzić.

5.
Niepłodność i bezdzietność dla małżonków to niewątpliwy problem, ból, czasem łączący się z poczucia bezsensowności życia. Wierzący małżonkowie, dotknięci tym problemem, przyjmują go jako krzyż. Można powiedzieć dobitniej: mają taką szansę właśnie dzięki światłu Ewangelii. To z Ewangelii jawi się bowiem nowe światło, na wszystko, co ogranicza i doświadcza człowieka. To światło pozwala więc inaczej spojrzeć na ten problem. Dla wierzącego bowiem krzyż to nie tylko coś, co krzyżuje i przekreśla, ale to także narzędzie zbawienia i innego pojmowania życia i odkrywania jego sensu. To otwieranie nowej, innej drogi, poszukiwanie zamysłu Bożego na drodze swego życia. Najważniejsze w tym jest otwarcie się na nadzieję, że przez krzyż Bóg mówi do człowieka. Każdy człowiek ma jakiś swój krzyż. Takim krzyżem może być dla kogoś również niepłodność. Dla wierzących zatem nie jest ona tragedią życiową, lecz stanowi wyzwanie, by odkrywając sens tego krzyża i dobrze ten krzyż przeżywając wykorzystać go zarówno dla dobra własnego, jak i dla dobra innych.

6.
Jednym z konkretnych rozwiązań problemu wynikającego z niepłodności jest adopcja dzieci, które de facto nie mają rodziny. Bardzo wiele dzieci oczekuje przyjęcia do rodziny. Dla wierzących jest to szczególne wyzwanie i propozycja. Wiąże się ono z kolejnym podjęciem z miłością krzyża, który staje się narzędziem zbawienia dla nich i dla innych. Można powiedzieć, że jest to okazja, by spotkały się różne osoby dotknięte krzyżem: dzieci potrzebujące rodziców i małżonkowie oczekujący i pragnący dzieci. Jest to okazja, by ten moment uczynić płodnym, tzn. owocnym w rodzicielską ofiarną miłość i dziecięcą pełną miłości wdzięczność. Zdarza się niejednokrotnie, że małżeństwa, które dokonują adopcji, poczynają później własne dzieci. Jest to szczególne doświadczenie niejednej rodziny.

7.
Za mentalnością propagowania prawa do posiadania własnego dziecka przy zastosowaniu metody in vitro (czyli kosztem przekraczania tego wszystkiego, co widzimy jako nienaruszalną zasadę) może stać (czy wprost stoi) obraz społeczeństwa, które buduje współczesną wieżę Babel. Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że człowiek chce zbudować swój świat i pojmować siebie niezależnie od Boga czy od stałych naturalnych zasad, jakie w sobie odkrywa. Jest to znak dekadencyjności człowieka, mimo jego osiągnięć. Osiągnięcia te, gdy nie uwzględniają naturalnego prawa, okazują się bowiem cząstkowe. Ostatecznie prowadzą do pozornego czy częściowego rozwiązania problemów, ale nie rozwiązują zasadniczego problemu, jaki tkwi w człowieku.

8.
Ze stosowaniem metody in vitro wiąże się także podniesiona ostatnio kwestia refundacji (lub nie) tego rodzaju zabiegów ze środków publicznych. Trzeba mieć na uwadze to, że podjęta ostatnio dyskusja toczy się, podczas gdy de facto wiele osób, w tym również dzieci, także w Polsce, oczekuje niezbędnej pomocy w celu uzyskania leków, a ta nie jest dla nich zagwarantowana. Wydaje się w tej sytuacji, że mimo wielkiej wagi tej sprawy, jaką jest wola czy chęć niesienia pomocy małżeństwom (a być może także osobom, które nie żyją w małżeństwie) dotkniętym problemem niepłodności, proponowanie refundacji kosztów tej metody nie jest ani najbardziej właściwe ani chyba też sprawiedliwe.

9.
Warto także zwrócić uwagę na nowe metody leczenia niepłodności. Taką jest np. naprotechnologia, już inicjowana w Polsce. Jest ona stosowana w Fundacji i Instytucie Leczenia Niepłodności Małżeńskiej im. Jana Pawła II w Lublinie. Zainteresowani mogą uzyskać kontakt z zaangażowanym tam ginekologiem dr. Maciejem Barczentewiczem przez jego stronę internetową.

10.
Wreszcie nie możemy zapomnieć o zasadniczej sprawie i zadaniu, jakim jest właściwa edukacja do życia w rodzinie i kultura życia rodzinnego oraz styl życia młodzieży. Właściwe podejście i właściwa praktyka w tej dziedzinie w wielu przypadkach mogłaby uchronić przed niepłodnością. Z tego, co wiadomo, nie jest to tylko problem biologiczno-fizjologiczny, ale także w dużej mierze, czy przede wszystkim, problem psychologiczny i duchowy. Jest to problem właściwej duchowości człowieka. A tej nie rozwiąże się żadnymi pociągnięciami wychowawczymi poczynionymi na skróty i nie uwzględniającymi pełnej wizji człowieka. Trzeba pracy nad człowiekiem i z człowiekiem. Trzeba współpracy człowieka z jego Stwórcą, aby człowiek nie tworzył siebie na inny obraz i według innej koncepcji, niż został stworzony.

11.
Na koniec chcę dodać i to podkreślić, że mimo iż Kościół nie akceptuje wspominanych metod i wyraża przeciwko nim sprzeciw, to jednak żadną miarą nie odrzuca poczętych w ten sposób dzieci. Nie są one w oczach Kościoła w żaden sposób pomniejszane. Każde ludzkie życie, niezależnie od tego w jakich warunkach i okolicznościach jest poczęte, wg nauki Kościoła jest pełnowartościowym życiem i jest pojmowane jako dar Boży. Tak bowiem Kościół traktuje osobę ludzką. Podobnie nie odrzuca rodziców dziecka, którzy do takiej metody się uciekli. Nazywając zaś zło złem oraz wyrażając sprzeciw i krytykę wobec niewłaściwych rozwiązań, Kościół podaje każdemu człowiekowi rękę i świadczy pomoc na drodze uznania błędu i wejścia na drogę nawrócenia.

Zachęcam do wypowiedzi i wymiany myśli w tej ważnej dziedzinie. Pomoże to nam kształtować pełniej naszą świadomość i przyjmować właściwe postawy oraz wspomagać tych, którzy w tym względzie potrzebują pomocy. Ważne jest tworzenie mentalności i zwyczajów, które odpowiadają godności człowieka.