Fundacja
Historia i informacje o Fundacji
Przychodnia
Macierzyństwo i Życie
 
Nauka Kościoła
Dokumenty
Naprotechnologia
Lekarze i instruktorzy

Teksty

Metoda “in vitro” i biogenetyka – aspekty medyczne i moralne

12/03/09

List Biskupa Siedleckiego skierowany do uczestników Konferencji “Metoda “in vitro” i biogenetyka – aspekty medyczne i moralne”, która odbyła się w Sejmie 11 lutego 2009 r.

Szanowny Pan
Bogusław KOWALSKI
Poseł na Sejm RP
Aleje Jerozolimskie 83/9
02-001 WARSZAWA

Szanowny Panie Pośle!
Dziękuję za zaroszenie do wzięcia udziału w konferencji Metoda „in vitro” i biogenetyka – aspekty medyczne i moralne. Cieszę się, że audycja, jaka miała miejsce w Katolickim Radiu Podlasie w Uroczystość Objawienia Pańskiego (6 stycznia 2009) stała się inspiracją dla zorganizowania tej konferencji. W związku z tym, że nie mogę w niej bezpośrednio uczestniczyć, uważam za stosowne, by na ręce Pana Posła skierować list do Szanownych Państwa Prelegentów i Uczestników konferencji.

I. Potrzeba stosownego uporządkowania prawnego

Rozwój nauk medycznych i przekraczanie kolejnych granic, które kiedyś wydawały się niemożliwe do pokonania, czego jesteśmy świadkami w ostatnich dziesięcioleciach, wymusza pytania: jak daleko człowiek może ingerować w tajemnicę życia i do jakich granic może się posunąć w „naprawianiu” ludzkiego życia. Inaczej ujmując, chodzi o rozumienie tego, co jest leczeniem, a co faktycznym ingerowaniem w strukturę życia człowieka i eksperymentowaniem na człowieku. Wielokrotnie z ust autorytetów medycznych pada zachęta do dyskusji nad określeniem etycznych aspektów osiągnięć medycznych oraz bywa wyrażana potrzeba wyznaczenia granicy, by człowiek, z osobowego podmiotu korzystającego z osiągnięć medycyny, nie stał się przedmiotem jej eksperymentów. Jedną z wielu, ale dziś w Polsce bardzo ważną i żywo dyskutowaną kwestią, jest sprawa zapłodnienia pozaustrojowego in vitro oraz – szerzej ujmując – zagadnienia genetyki. Wymagają one naukowego i etycznego opisu oraz prawnego uregulowania.

Wspomniane granice, w oparciu o obowiązujące normy moralne, muszą wyznaczyć politycy w odpowiednim ustawodawstwie. Mogą to uczynić otrzymawszy uprzednio narzędzie w postaci jasno zdefiniowanych norm etycznych oraz dogłębnej przedmiotowej wiedzy. Rozumiem, że obrady konferencji są właśnie miejscem zetknięcia etyki, nauki i prawa. Podjęty temat dotyczy tego, co my, chrześcijanie zostawiamy bezwzględnie kompetencji Boga, co zarazem rzutuje na nasze stanowisko w kwestiach szczegółowych.

Z tego powodu uważam też, że i debata, jakiej początku jesteśmy świadkami, nie powinna być ograniczona partyjnymi instrukcjami. Ludzkie życie nie może być definiowane politycznymi manifestami, a podejmowane względem niego decyzje winny być efektem wyboru sumienia nie tyle parlamentarzysty, co człowieka.

Ośmielam się, zatem prosić Państwa Parlamentarzystów, przed podjęciem osobistych decyzji, o zadanie sobie trudu zdobycia jak najszerszej wiedzy dotyczącej omawianych kwestii, a liderów politycznych o umożliwienie podjęcia członkom swych ugrupowań decyzji zgodnych z sumieniem. Życie ludzkie to wartość uniwersalna i niepodlegająca dyskusji.

O jego ochronę i godność od poczęcia aż do naturalnej śmierci Kościół, ze zrozumiałych względów, zabiega. Nie może ono być rozpatrywane w kategoriach politycznych racji tego czy innego ugrupowania, a postawa wobec niego nie może być kalkulowana wynikami chwilowej popularności w sondażach.

II. Chrześcijańskie spojrzenie na problematykę

Jako Biskup nie jestem fachowcem ani z dziedziny bioetyki, ani ekspertem w materii prawnego regulowania zapłodnienia pozaustrojowego in vitro. Podzielam pogląd, że nawet najdoskonalsze prawo stanowione przez człowieka, nie daje absolutnej gwarancji zabezpieczenia dobra i uniknięcia zła. Niemniej prawa i ustawy są konieczne. Chodzi o to, by one były jak najbardziej zbliżone do egzystencjalnej prawdy człowieka. Wtedy też prawa będą wspomagały ludzkie sumienia. Ostatecznie zaś właściwie uformowane sumienie daje gwarancję poszanowania drugiego człowieka – jego życia i jego godności. Jako Pasterz patrzę na ludzkie problemy z perspektywy wiary i w świetle biblijnego, czyli Bożego, obrazu człowieka.

1. Problemu niepłodności jako krzyż

Bezpłodność, i w konsekwencji, bezdzietność są równie ważnym, co i bolesnym doświadczeniem osób pragnących potomstwa, dlatego nie można tych spraw ani bagatelizować, ani szukać ich uproszczonych rozwiązań lub wykorzystywać je dla doraźnego czy to materialnego, czy to politycznego interesu. Niepłodność i bezdzietność dla małżonków to niewątpliwy problem, ból, czasem łączący się z poczucia bezsensowności życia. Wierzący małżonkowie, dotknięci tym problemem, przyjmują go jako krzyż. Można powiedzieć dobitniej: mają taką szansę właśnie dzięki światłu Ewangelii. To z Ewangelii jawi się bowiem nowe światło, na wszystko, co ogranicza i doświadcza człowieka. To światło pozwala więc inaczej spojrzeć na ten problem.

Dla wierzącego bowiem krzyż to nie tylko coś, co krzyżuje i przekreśla, ale to także narzędzie zbawienia, innego pojmowania życia i odkrywania jego sensu. To otwieranie nowej, innej drogi, poszukiwanie zamysłu Bożego na drodze swego życia. Najważniejsze w tym jest otwarcie się na nadzieję, że przez krzyż Bóg mówi do człowieka. Każdy człowiek ma jakiś swój krzyż. Takim krzyżem może być dla kogoś również niepłodność. Dla wierzących zatem nie jest ona tragedią życiową, lecz stanowi wyzwanie, by odkrywając sens tego krzyża i dobrze ten krzyż przeżywając, wykorzystać go zarówno dla dobra własnego, jak i dla dobra innych.

2. Potrzeba niesienia odpowiedniej pomocy

Doświadczonym w ten sposób małżeństwom konieczne jest niesienie pomocy, co Kościół ma na uwadze i taką pomoc chce ofiarowywać. Nie jest ona tego samego rodzaju, o jakim zazwyczaj się myśli w kontekście proponowanych czasem dzisiaj rozwiązań. Mimo rozpowszechnianych – i w pewnym sensie przez wielu bezkrytycznie przyjmowanych – opinii, że stosowanie zapłodnienia in vitro jest niby „najlepszym sposobem” niesienia pomocy w takich sytuacjach, są racje zdecydowanie temu przeciwne.

W ocenie Kościoła, kierującego się nauką Jezusa Chrystusa i uwzględniającego prawo naturalne, stosowanie tego rodzaju metody nie jest ani godziwe, ani nie prowadzi do właściwego zaradzenia istniejącemu problemowi. Jestem świadom, że takie nauczanie nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem różnych środowisk zmierzających do liberalizacji w tej materii, które domagają się od Biskupów dostosowywania nauki Kościoła do propozycji i oczekiwań tychże środowisk. Jest to swoista nietolerancja dla poglądów ludzi wierzących, tym bardziej dziwna, że dokonywana w kontekście postulowania akceptacji własnego stanowiska i postaw.

3. Szacunek wobec istoty ludzkiej i aktów ludzkich

Wśród wielu zagadnień, na które nie może przystać Kościół, na pierwszy plan wysuwa się fakt, że przy korzystaniu z metody in vitro nieuniknione jest zapładnianie wielu komórek jajowych, które następnie selekcjonuje się, wybierając nieliczne, a pozostałe przechowuje i (w konsekwencji) zazwyczaj przeznacza do zniszczenia. Fakt, że embrion to już istota ludzka, stanowi poważną rację wskazującą na niedopuszczalność tego rodzaju praktyki. Kwestią przyszłości jest odpowiedź na pytanie, czy będą kiedyś inne możliwości, pozwalające uniknąć konieczności powodowania powstawania wielu embrionów i ich niszczenia.

Niewątpliwie dla wielu trudniejszą do zrozumienia, jednakże nie mniej ważną, sprawą jest to, że stosowanie metody in vitro łączy się z faktem, iż sam moment poczęcia dokonuje się poza aktem małżeńskim. Ten fakt jest racją wykluczającą taki sposób zapłodnienia dla tych, którzy przyjmują prawdę o stworzeniu człowieka na obraz i podobieństwo Boga. Człowiek został stworzony do tworzenia i przeżywania jedności (komunii), która jest właściwym kontekstem przekazywania nowego życia, a jednocześnie darem i przywilejem uczestniczenia w stwórczym działaniu Boga. W tej prawdzie zasadzają się podstawowe elementy pojmowania godności osoby i godności życia ludzkiego w ogóle oraz respektowania tej godności w całej rozciągłości, to jest we wszystkich aktach człowieka.

4. Rozumienie daru płodności i dzietności

Kolejna sprawa to samo podejście do płodności ludzkiej. Pojawiają się dążenia, a czasem są realizowane próby, swoistej dominacji człowieka nad tym, co otrzymał, jako dar, a czym jest płodność i rodzicielstwo. Faktycznie to nie sam człowiek „tworzy” nowe życie. Często jednak niestety ten człowiek podchodzi do darowanej mu możliwości przekazywania życia, jako do czegoś, co mu się bezwzględnie należy i czego chce być panem niezależnym od Stwórcy. Naturalnie, człowiek jest uprawniony i wręcz zobowiązany do tego, by robić wszystko, co możliwe, aby zapobiegać czy zaradzać wszystkim sytuacjom, które w konkretnych przypadkach nie pozwalają mu spełnić tego, do czego jest powołany (w tym także rodzicielstwa). W tych działaniach musi jednak respektować granice prawa naturalnego. Dla wierzących postawa wobec możliwości przekazywania życia jest odzwierciedleniem ich relacji do Stwórcy.

Trzeba też mieć na uwadze samo podejście do dzietności i do pragnienia posiadania potomstwa. Takie pragnienie dziecka może czasem być przejawem potrzeby i chęci posiadania go dla siebie. Zostaje w takim przypadku jakby w pewnej mierze zakwestionowana godność osoby dziecka, a pojawia się jakieś jego uprzedmiotowienie.

Z takim pojmowaniem dzietności wiąże się także kwestia korzystania z możliwości selekcji, by zaspokoić swoje określone oczekiwania w stosunku do dziecka, które ma się narodzić. Są to jednak podejścia niezgodne z pełnym rozumieniem godności osoby ludzkiej.

5. Propozycje

Jednym z konkretnych rozwiązań problemu wynikającego z niepłodności jest adopcja dzieci, które nie mają rodziny. Bardzo wiele dzieci oczekuje przyjęcia do rodziny. Dla wierzących jest to szczególne wyzwanie i propozycja. Wiąże się ono z kolejnym podjęciem z miłością krzyża, który staje się narzędziem zbawienia dla nich i dla innych. Można powiedzieć, że jest to okazja, by spotkały się różne osoby dotknięte krzyżem: dzieci potrzebujące rodziców i małżonkowie oczekujący i pragnący dzieci. Jest to okazja, by ten moment uczynić płodnym, to znaczy owocnym w rodzicielską ofiarną miłość i dziecięcą pełną miłości wdzięczność. Zdarza się niejednokrotnie, że małżeństwa, które dokonują adopcji, poczynają później własne dzieci. Jest to szczególne doświadczenie niejednej rodziny.

Kolejnym wyzwaniem i polem do pracy jest kwestia rozumienia społeczeństwa. Za mentalnością propagowania prawa do posiadania własnego dziecka przy zastosowaniu metody in vitro (czyli kosztem przekraczania tego wszystkiego, co widzimy jako nienaruszalną zasadę) może stać (czy wprost stoi) obraz społeczeństwa, które buduje współczesną wieżę Babel. Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że człowiek chce zbudować swój świat i pojmować siebie niezależnie od Boga czy od stałych naturalnych zasad, jakie w sobie odkrywa. Jest to znak dekadencyjności człowieka, mimo jego wielu osiągnięć. Osiągnięcia te, gdy nie uwzględniają naturalnego prawa, okazują się cząstkowe, gdyż nie prowadzą do odkrywania i przeżywania pełnego wymiaru godności osoby ludzkiej. Mogą bowiem prowadzić do pozornego czy częściowego rozwiązania problemów (np. przedłużenie życia, zdobycie pewnego komfortu życiowego itp.), ale nie rozwiązują zasadniczego problemu, jaki tkwi w człowieku (zrozumienie sensu własnego życia).

Wreszcie nie możemy zapomnieć o zasadniczej sprawie i zadaniu, jakim jest edukacja do życia w rodzinie i kultura życia rodzinnego oraz styl życia młodzieży. Właściwe podejście i właściwa praktyka w tej dziedzinie w wielu przypadkach mogłaby uchronić przed niepłodnością. Z tego, co wiadomo, nie jest to tylko problem biologiczno-fizjologiczny, ale także w dużej mierze czy przede wszystkim, problem psychologiczny i duchowy. Jest to problem właściwej duchowości człowieka. A tej nie rozwiąże się żadnymi doraźnymi pociągnięciami wychowawczymi, poczynionymi na skróty i nie uwzględniającymi pełnej wizji człowieka. Trzeba pracy nad człowiekiem i z człowiekiem. Trzeba współpracy człowieka z jego Stwórcą, aby człowiek nie tworzył siebie na inny obraz i według innej koncepcji, niż został stworzony.

6. Podejście Kościoła do zaistniałych faktów

Na koniec chcę dodać i bardzo mocno to podkreślić, że, mimo iż Kościół nie akceptuje wspominanych metod i wyraża wobec nich sprzeciw, to jednak żadną miarą nie odrzuca poczętych w ten sposób dzieci. Nie są one w oczach Kościoła w żaden sposób pomniejszane. Każde ludzkie życie, niezależnie od tego, w jakich warunkach i okolicznościach jest poczęte, według nauki Kościoła jest pełnowartościowym życiem i jest pojmowane, jako dar Boży. Tak bowiem Kościół traktuje każdą osobę ludzką. Podobnie nie odrzuca rodziców dziecka, którzy do takiej metody się uciekli. Nazywając zaś zło złem oraz wyrażając sprzeciw i krytykę wobec niewłaściwych rozwiązań, Kościół podaje każdemu człowiekowi rękę i świadczy pomoc na drodze uznania błędu i wejścia na drogę nawrócenia.

III. Szanowni Państwo!

Proszę przyjąć te kilka myśli, które naturalnie nie są wyczerpującym przedstawieniem problematyki, lecz wskazaniem na pewne aspekty, które dla mnie wydają się ważne. Na koniec kieruję do Państwa, zebranych na tej konferencji, życzenia, by każdy z Państwa miał rozeznanie jak najbardziej zbliżone do obiektywnej prawdy o godności osoby ludzkiej. By mając to rozeznanie miał moc i odwagę wyrażać swoje opinie i przyczyniać się do kształtowania właściwych norm w tej materii, zgodnie ze swoim sumieniem oraz w poczuciu odpowiedzialności za kształtowanie mentalności i postaw naszego społeczeństwa.

Niech Duch Święty wspomaga, a poczucie wspólnoty Kościoła niech będzie właściwe rozumianym zapleczem do niesienia świadectwa, wpisującego się w tradycję naszej chrześcijańskiej i narodowej kultury.

Z błogosławieństwem
+ Zbigniew Kiernikowski
BISKUP SIEDLECKI

Źródło: http://blogs.radiopodlasie.pl/nauczanie_bp/?p=75